wtorek, 15 września 2015

Zabawa w dodawanie, wcale nie musi być nudna

Patrząc na zakres nauki do opanowania w klasie I, czyli liczenie do 20, dodawanie i odejmowanie w zakresie do 10 oraz poprawne zapisywanie  działań– wielu uzna to za tak proste, że nasze dziecko samo  sobie doskonale z tym wszystkim poradzi. Pamiętajmy jednak - pierwsza klasa dla naszej pociechy to czas, kiedy nie chodzi nawet o sam zakres materiału ale o to, by dziecko nauczyło się uczyć. Dla nas to też najlepszy okres, abyśmy posiedli jedną z najtrudniejszych umiejętności, jaką musi wykazać się rodzic przez cały czas edukacji szkolnej – czyli umieć uczyć nasze dzieci. Najlepiej wyrobić sobie skuteczne nawyki wspólnej nauki na prostym materiale, który szybko i łatwo będzie przyswajany. Jeżeli od początku będziemy to robić w formie która nie będzie nudna, szybko zobaczymy efekty naszej pracy, a dziecko zachęcone pochwałami będzie lubić wspólne odrabianie lekcji. Najgorzej zabierać się za to wtedy, gdy zaczynają się już rzeczy trudne, które mogą sprawić młodemu uczniowi dużo więcej problemów. Wtedy efekty przychodzą wolniej, co wielu uczących wprawia w „lekkie” zniecierpliwienie, a naszych małych podopiecznych skutecznie zniechęca do proszenia nas o dalszą  pomoc.

Najlepiej więc zacząć już dziś od prostego liczenia i wykonywania nieskomplikowanych działań dodawania i odejmowania. Pamiętajmy, że właśnie to proste dodawanie i odejmowanie będzie później podstawą wszystkich bardziej zaawansowanych działań matematycznych. Dlatego tak ważne jest dobre zrozumienie wszystkich wprowadzanych, nowych pojęć.
Co do dodawania, jestem zwolennikiem wszystkich rodzajów liczydeł. Nie musimy od razu wszystkiego z dzieckiem przeliczać, ale już sam widok podziału 100 koralików na 10 „dziesiątek„  da dziecku wyobrażenie na to jak „zbudowane” są liczby .


Oczywiście, nie musimy już dziś biec i kupować gotowych liczydeł. Obecnie świetną zabawą będzie zrobienie pierwszej dziesiątki samodzielnie. Możemy wykorzystać do tego kasztany albo fantastyczne czerwone koraliki jarzębiny. Takie własnoręcznie przygotowane liczydła będą na pewno bardzo fajną pomocą w nauce dla naszych dzieci, a ile fantastycznej zabawy będzie miało przy tym dziecko ( a My chwile dla siebie :) ).


Kiedy dziecko przyjdzie z kolumną przykładów do wypełnienia, najlepiej w tak piękne jesienne dni zabrać ze sobą lekcje na spacer;) Na każdy z przykładów pozbierajmy z dzieckiem różne rzeczy (teraz jest pełen wybór liści, kasztanów itd.). Razem poukładajmy różne zadane działania.  Taka zabawa od razu pokaże, że nie są to tylko nudne cyferki na papierze, ale dodawanie to działanie wykorzystywane często  w codziennym życiu. 
Np. kiedy mamy przykład 4+3 powiedzmy dziecku, żeby pozbierało 4 kasztanki, a sami pozbierajmy 3 (dokładnie tak powiedz), a następnie zobaczmy, ile mamy razem. Możemy na ławce ułożyć najpierw kasztany zebrane przez dziecko, z patyczków ułożyć, lub namalować na ziemi znak „+” i dołożyć swoje kasztanki.
Kiedy dziecko policzy ile jest wszystkich kasztanów, ułóżmy znak „=” i pozbierajmy 7 kasztanków. W trakcie pytajmy ile jeszcze nam brakuje – niech Twoje dziecko wtedy „rządzi” ;) Po takiej zabawie, wpisanie odpowiednich wyników będzie tylko formalnością, a nasz mały uczeń pozna też zupełnie mimowolnie dużo więcej działań z dodawaniem (w trakcie zbierania „wyniku” będzie klika razy odpowiedzieć na pytanie: ile brakuje kasztanków do potrzebnej wartości 7, a więc wykona działania np. 2+5; 3+4; 6+1).



Właśnie te proste działania  są najlepszym momentem do wprowadzenia tego, z czym dzieci maja najwięcej trudności – zadań z tekstem. Wielokrotnie spotkałam się z tym, że dziecko świetnie sobie radziło z napisanymi przykładami w postaci cyfrowej, jednak zupełnie nie umiało później odnaleźć tych działań w zadaniach tekstowych.  Kiedy więc już zobaczymy, że nasze dziecko coraz lepiej zaczyna sobie radzić z pierwszymi działaniami, proponuję już na początku naszej wspólnej przygody, spróbować wymyślać jak najwięcej zabawnych historyjek, w których to dziecko będzie musiało odnaleźć potrzebne dane. Najlepiej już teraz wspólnie wymyślić sobie bohaterów naszych zadań, którzy będą atrakcyjni dla naszych dzieci i przy ich pomocy wprowadzać dziecko w świat matematyki.

Ja zazwyczaj do opowieści wykorzystywałam moje domowe zwierzaki. Obecnie to (główny bohater) - piesek Piorun - trochę tchórz, kot Walenty (zawsze łakomy) oraz dwie sunie: Elza (bardzo stara się być grzeczna, ale różnie to wychodzi – niezwykle łakoma) i Alexis (najmłodsza, nawet się nie stara być grzeczna – najbardziej łakoma :)). Oto drobny przykład:
„ Idziemy zbierać kasztany.

Wczorajszy dzień nie był dobry. Pani była na nas bardzo zła, bo bawiąc się z Elzą pogryźliśmy wszystkie piłeczki Walentego – a przecież to nie moja wina, że one takie jakieś malutkie i od razu się rozpadły. Ale dzisiaj Pani już miała lepszy humor i zabrała wszystkich do parku. Każde z nas dostało swoje wiaderko i Pani powiedziała, że będziemy zbierać kasztany, aby Walenty miał swoje nowe kuleczki. Mi bardzo się spodobał ten pomysł. Alexis oczywiście od razu chwyciła te w łupince i się ukłuła – ależ Ona jest głupiutka, nie to co My :). Ja uzbierałem aż 4, a Elzie udało się znaleźć tylko 3 (oczywiście to ja jestem ten sprytniejszy). Alexis tylko pogryzła wiaderko i oczywiście nic nie zebrała. Kiedy wróciliśmy do domu Walentemu bardzo się podobał prezent. Tylko Alexis ciągle się dopytywała: „-to ile mamy teraz tych kuleczek?„

Mogą być to oczywiście dużo krótsze opowiadania:
„ Piorunek dzisiaj był smutny, bo Pani na spacerze dała mu tylko 1 smakołyk, a dobrze widział  jak Elza dostała 2, a mała niegrzeczna Alexis, to chyba nawet 3.  Jak przybiegł po jeszcze jeden, Pani powiedziała, że już nic nie ma. Ile Pani miała smakołyków? „

Ale pamiętajmy, chodzi tylko o to żebyśmy znaleźli coś, co nasze dziecko zainteresuje i polubi, nie muszą być to zwierzątka, mogą to być dodawane gole w trakcie wspólnego oglądania meczu, czy inne ulubione przez dziecko rzeczy. Chodzi tylko o to, żeby dziecko nauczyło się odnajdować w tekście pierwsze, na początek łatwe, dane. Spróbujmy coś wspólnie wymyślać, a wtedy nie tylko dla naszego dziecka nauka Matematyki stanie się wspaniała zabawą – również i My nie będziemy się nudzić (a już na pewno nie będziemy się stresować ).


Walenty i Piorun życzą Wam i Waszym dzieciom wspaniałych chwil spędzonych razem na zabawie z matematyką ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz