Patrząc na zakres nauki do opanowania w klasie I, czyli
liczenie do 20, dodawanie i odejmowanie w zakresie do 10 oraz poprawne zapisywanie działań– wielu uzna to za tak proste, że nasze dziecko samo sobie doskonale z tym wszystkim poradzi. Pamiętajmy jednak - pierwsza klasa dla naszej
pociechy to czas, kiedy nie chodzi nawet o sam zakres materiału ale o to, by dziecko nauczyło się uczyć. Dla nas
to też najlepszy okres, abyśmy posiedli jedną z najtrudniejszych umiejętności,
jaką musi wykazać się rodzic przez cały czas edukacji szkolnej – czyli umieć
uczyć nasze dzieci. Najlepiej wyrobić sobie skuteczne nawyki wspólnej nauki na
prostym materiale, który szybko i łatwo będzie przyswajany. Jeżeli od początku będziemy to robić w formie która
nie będzie nudna, szybko zobaczymy efekty naszej pracy, a dziecko zachęcone pochwałami
będzie lubić wspólne odrabianie lekcji. Najgorzej zabierać się za to wtedy, gdy
zaczynają się już rzeczy trudne, które mogą sprawić młodemu uczniowi dużo więcej
problemów. Wtedy efekty przychodzą wolniej, co wielu uczących wprawia w „lekkie”
zniecierpliwienie, a naszych małych podopiecznych skutecznie zniechęca do proszenia
nas o dalszą pomoc.
Najlepiej więc zacząć już dziś od prostego liczenia i wykonywania
nieskomplikowanych działań dodawania i odejmowania. Pamiętajmy, że właśnie to
proste dodawanie i odejmowanie będzie później podstawą wszystkich bardziej
zaawansowanych działań matematycznych. Dlatego tak ważne jest dobre zrozumienie
wszystkich wprowadzanych, nowych pojęć.
Co do dodawania, jestem zwolennikiem wszystkich rodzajów
liczydeł. Nie musimy od razu wszystkiego z dzieckiem przeliczać, ale już sam
widok podziału 100 koralików na 10 „dziesiątek„ da dziecku wyobrażenie na to jak „zbudowane”
są liczby .
Oczywiście, nie musimy już dziś biec i kupować gotowych
liczydeł. Obecnie świetną zabawą będzie zrobienie pierwszej dziesiątki
samodzielnie. Możemy wykorzystać do tego kasztany albo fantastyczne czerwone
koraliki jarzębiny. Takie własnoręcznie przygotowane liczydła będą na pewno
bardzo fajną pomocą w nauce dla naszych dzieci, a ile fantastycznej zabawy będzie
miało przy tym dziecko ( a My chwile dla siebie :) ).
Kiedy dziecko przyjdzie z kolumną przykładów do wypełnienia,
najlepiej w tak piękne jesienne dni zabrać ze sobą lekcje na spacer;) Na każdy z
przykładów pozbierajmy z dzieckiem różne rzeczy (teraz jest pełen wybór liści,
kasztanów itd.). Razem poukładajmy różne zadane działania. Taka zabawa od razu pokaże, że nie są to tylko
nudne cyferki na papierze, ale dodawanie to działanie wykorzystywane często w codziennym życiu.
Np. kiedy mamy przykład 4+3 powiedzmy dziecku, żeby
pozbierało 4 kasztanki, a sami pozbierajmy 3 (dokładnie tak powiedz), a następnie
zobaczmy, ile mamy razem. Możemy na ławce ułożyć najpierw kasztany zebrane
przez dziecko, z patyczków ułożyć, lub namalować na ziemi znak „+” i dołożyć
swoje kasztanki.
Kiedy dziecko policzy ile jest wszystkich kasztanów, ułóżmy
znak „=” i pozbierajmy 7 kasztanków. W trakcie pytajmy ile jeszcze nam brakuje –
niech Twoje dziecko wtedy „rządzi” ;) Po takiej zabawie, wpisanie odpowiednich
wyników będzie tylko formalnością, a nasz mały uczeń pozna też zupełnie
mimowolnie dużo więcej działań z dodawaniem (w trakcie zbierania „wyniku”
będzie klika razy odpowiedzieć na pytanie: ile brakuje kasztanków do potrzebnej
wartości 7, a więc wykona działania np. 2+5; 3+4; 6+1).
Właśnie te proste działania są najlepszym momentem do wprowadzenia tego, z
czym dzieci maja najwięcej trudności – zadań z tekstem. Wielokrotnie spotkałam
się z tym, że dziecko świetnie sobie radziło z napisanymi przykładami w postaci
cyfrowej, jednak zupełnie nie umiało później odnaleźć tych działań w zadaniach
tekstowych. Kiedy więc już zobaczymy,
że nasze dziecko coraz lepiej zaczyna sobie radzić z pierwszymi działaniami, proponuję
już na początku naszej wspólnej przygody, spróbować wymyślać jak najwięcej
zabawnych historyjek, w których to dziecko będzie musiało odnaleźć potrzebne dane.
Najlepiej już teraz wspólnie wymyślić sobie bohaterów naszych zadań, którzy będą
atrakcyjni dla naszych dzieci i przy ich pomocy wprowadzać dziecko w świat matematyki.
Ja zazwyczaj do opowieści wykorzystywałam moje domowe
zwierzaki. Obecnie to (główny bohater) - piesek Piorun - trochę tchórz, kot
Walenty (zawsze łakomy) oraz dwie sunie: Elza (bardzo stara się być grzeczna,
ale różnie to wychodzi – niezwykle łakoma) i Alexis (najmłodsza, nawet się nie
stara być grzeczna – najbardziej łakoma :)). Oto drobny przykład:
„ Idziemy zbierać kasztany.
Wczorajszy dzień nie był dobry. Pani była na nas bardzo zła,
bo bawiąc się z Elzą pogryźliśmy wszystkie piłeczki Walentego – a przecież to
nie moja wina, że one takie jakieś malutkie i od razu się rozpadły. Ale dzisiaj
Pani już miała lepszy humor i zabrała wszystkich do parku. Każde z nas dostało
swoje wiaderko i Pani powiedziała, że będziemy zbierać kasztany, aby Walenty miał
swoje nowe kuleczki. Mi bardzo się spodobał ten pomysł. Alexis oczywiście od
razu chwyciła te w łupince i się ukłuła – ależ Ona jest głupiutka, nie to co
My :). Ja uzbierałem aż 4, a Elzie udało się znaleźć tylko 3 (oczywiście to ja jestem ten
sprytniejszy). Alexis tylko pogryzła wiaderko i oczywiście nic nie zebrała.
Kiedy wróciliśmy do domu Walentemu bardzo się podobał prezent. Tylko Alexis
ciągle się dopytywała: „-to ile mamy teraz tych kuleczek?„
Mogą być to oczywiście dużo krótsze opowiadania:
„ Piorunek dzisiaj był smutny, bo Pani na spacerze dała mu
tylko 1 smakołyk, a dobrze widział jak
Elza dostała 2, a mała niegrzeczna Alexis, to chyba nawet 3. Jak przybiegł po jeszcze jeden, Pani powiedziała,
że już nic nie ma. Ile Pani miała smakołyków? „
Ale pamiętajmy, chodzi tylko o to żebyśmy znaleźli coś, co nasze
dziecko zainteresuje i polubi, nie muszą być to zwierzątka, mogą to być
dodawane gole w trakcie wspólnego oglądania meczu, czy inne ulubione przez
dziecko rzeczy. Chodzi tylko o to, żeby dziecko nauczyło się odnajdować w tekście pierwsze,
na początek łatwe, dane. Spróbujmy coś wspólnie
wymyślać, a wtedy nie tylko dla naszego dziecka nauka Matematyki stanie się wspaniała
zabawą – również i My nie będziemy się nudzić (a już na pewno nie będziemy się
stresować ).
Walenty i Piorun życzą Wam i Waszym dzieciom wspaniałych
chwil spędzonych razem na zabawie z matematyką ;)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz